W szwajcarskim Davos, podczas Światowego Forum Ekonomicznego 2026, wśród globalnych gigantów technologicznych i korporacji wartych miliardy dolarów, pojawił się tylko jeden polski startup. Draco Aircraft zaprezentował samolot, który może wystartować z odległości krótszej niż przeciętne polskie podwórko i lądować na leśnej polanie. Draco, bo o nim mowa, to głęboko zmodyfikowana wersja legendarnej PZL-104 Wilga, która łączy sprawdzone polskie rozwiązania konstrukcyjne z najnowszymi technologiami i napędem turbośmigłowym. Mimo że polska konstrukcja oferuje unikalne możliwości operacyjne niedostępne dla konkurencji, polskie Siły Powietrzne rozważają zakup brazylijskiego Embraera EMB-314 Super Tucano. To scenariusz, który już raz rozegrał się w polskim lotnictwie – gdy odrzutowiec Flaris LAR 01, aby się rozwijać musiał sprzedać połowę udziałów zagranicznym inwestorom.


